Spuria - LARP Wampir Maskarada - Poznań
ForumPoniedziałek, Listopad 20, 2017
Wstęp
Wprowadzenie
Założenia
LARP Spuria
Miasta Spurii
Historia
Hierarchia
Frakcje
Postacie
Mechanika Gry

Inspiracje
Fabuła
Kronika Odsłon
Nawigacja
Galerie Zdjęć
Forum
Co zrobić, by zagrać?
Szukaj
Organizatorzy
Frakcje
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 118
Najnowszy Użytkownik: HarriettCaunk
Ostatnio online
Cerb 3 weeks
Dreake15 weeks
Administrator32 weeks
HarriettCaunk42 weeks
RandalllCaunk45 weeks
Arthursling45 weeks
Parias46 weeks
Trevor55 weeks
Totenkopf56 weeks
Sigil61 weeks
SPURIA - ODSŁONA 16 - DZIEŃ SĄDU - PODSUMOWANIE
SPURIA • PODSUMOWANIE • "DZIEŃ SĄDU"

Dziękuje wszystkim za grę. Zdjęcia powinny pojawić się na dniach, następnie będzie aktualizowana strona.

~Parias

Sala była ogromna. Tak wielka, że każdy krok powodował echo. Lewiatan przybył do Wiednia najszybciej jak tylko się dało, wyruszył tam nim jeszcze otrzymał od swych przełożonych rozkaz przybycia przed ich oblicze. Starzy Tremere siedzibę mieli w Kunsthistorisches Muzeum, w salach do których dostępu nie mieli zwiedzający śmiertelnicy. Na ścianach wystawnej sali wisiało wiele znanych obrazów uznawanych dzisiaj za zaginione. Siedzieli za wielkim stołem, pięciu przedstawicieli klanu Tremere - starzy, zgorzkniali i bezduszni. Byli zakapturzeni, co oznaczało zgodnie ze zwyczajem klanu, że właśnie będzie miał miejsce sąd.

Nagle jeden z nich, siedząca przy skraju stołu kobieta rzekła:
-Mów.
-Anastaz Di Zagreb, Egzekutor klanu Tremere skazał na śmierć Opora - przywódcę wschodnioeuropejskich Anarchistów, Różę Kostrzewską - córkę niedawnego Primogena klanu Torreador, Dalecha Czasz - Księcia Kalisza, znanego ze skutecznego zwalczania Sabatu oraz Tigetii Kipolunga z plugawego klanu Tzimitze oskarżonego o zbrodnie przeciwko naszej Sekcie oraz przynależność do Sabatu. Zabezpieczone raporty w tej sprawie przesłałem niezwłocznie po całym zajściu.
-Lewiatanie, dwie noce temu skutecznie podniesiono rękę na Camarillę. To bardzo smutne, jednak mimo bólu serca możemy o tym zapomnieć. Nie możemy jednak wybaczyć podniesienia ręki na nasz klan!
-Masz próbki tego Tzimitze? Krew? - zapytał dotychczas milczący mężczyzna siedzący na środku stołu.
-Zabrali ciało Tigetiego. Zabrali...
-Zgłosisz się do Czarnych Komnat na bardzo szczegółowe przesłuchanie.

Lewiatan znał legendy krążące o Czarnych Komnatach i ich sposobach przesłuchiwania. Nie miał zamiaru niczego zataić.



Nie widziała zupełnie nic, jednak dzięki pozostałym zmysłom, wyostrzonym nie tylko za sprawą wampirzej przemiany doskonale wiedziała gdzie się znajduje. Mimo przynależności do klanu Nosferatu, którego przedstawiciele bardzo często wybierali na domeny miejsca odpływu ścieków, ona nie korzystała z tej formy podróżowania. Szkoda byłoby zabrudzić jej piękną suknię czym innym niż krew pedofilii. Za rękę prowadziła ją Czajka, która przedstawiła się jako Gangrel z Białegostoku. Fakt, pachniała tym klanem, nie ulegało wątpliwości że w tej sprawie nie kłamała. W końcu, gdy ucichł hałas samochodów i gwar ulicy młoda Gangrelka przerwała milczenie.

-Już blisko.
-Dziecko drogie, zostałam skazana. Sto lat to nie jest dużo, zwłaszcza gdy nosisz klątwę nieśmiertelności.
-Nic nie rozumiesz. Egzekutor, Justycjariusz, Anastaz Di Zagreb został zabity. Camarilla tak tego nie zostawi. To mściwe skurwiele, będą szukali winnych. Pierwszych pod nóż wezmą oskarżonych w procesach...

Nosferatka przerwała wywód Czajki i z nadludzką szybkością chwyciła przebiegającego szczura, wypiła go po czym jakby nigdy nic wytarła usta bogato zdobioną chusteczką. Gangrelka przełknęła ślinę - mimo trudności z samodzielnym poruszaniem i aparycji staruszki, Anna Kruczyńska nadal była przeraźliwym potworem potrafiącym zabijać.

Anna poczuła, że nie są już nad miastem. Czuła zapach lasu, więc najpewniej doszły już do końca kanałów. Czajka rzekła wreszcie:
-Gdy byłam dzieckiem, uratowałaś mnie przed zwyrodniałym pedofilem. Ocaliłaś cząstkę mnie samej. Dlatego też ja ocalę Ciebie. Chodź ze mną do Białegostoku, teraz wiele się tam zmieni, Viorika pozwoli Ci zostać.
-Nie pamiętam bym Cię uratowała, tak wiele potworów pozbawiłam życia. Jeśli ci pomogłam uznajmy, że dług został spłacony. Teraz jednak pozwól mi odejść. Wracaj do Białegostoku, Czajko.

-Żegnaj Anno i pamiętaj - nie ufaj Camarilli.



Czekali na nią jak na wielkiego zwycięzcę. Białystok się bawił. Grupa około dwudziestu wampirów, co w kainickiej społeczności stanowiło niemal armię, czekała na Viorikę w miejscu bytowania jej zmarłego ojca. Wszyscy należeli do klanu Gangrel, kojarzyła większość z nich, byli jednak tacy, którzy najwidoczniej przybyli usłyszawszy o sukcesie jej klanu. O tym jak udało się skazać Opora, przywódcę ataku na ich miasto. Chcieli zemsty, a Viorika im ją dała, nawet jeśli jej rola w rzeczywistym procesie była tak groteskowa. Ona sama uznała, że dla dobra klanu musi zachować zimną krew. Głośna muzyka, ognisko, zabawa i oczywiście wszechobecna krew zmieszana z narkotykami - tak właśnie wyglądało współczesne świętowanie klanu Gangrel.

Na stronę zabrała ją Czajka, przyjaciółka obecna na rozprawie Anastaza, która bez ogródek zagadała:
-To co miało miejsce na rozprawie niech pozostanie między nami. Chciałaś skazać Opora.
-Ale to nieprawda! Pamiętasz o tym co mnie z nim łączyło? Wszyscy powtarzali, że to więzy krwi a gdy on umrze wszystko minie. Więzy przestaną działać. To nie była prawda. Ja nadal...
-Rozumiem – odparła Czajka spuszczając wzrok w ziemię. Po chwili dodała:
-Tu jednak nie chodzi o ciebie. Chodzi o Twój klan. Opór jest martwy a my nadal żyjemy! Jego śmierć nie poszła na marne, to właśnie on nas zjednoczył.

Po policzku Vioriki spłynęła krwawa łza. Tej nocy wampirzyca wypiła bardzo dużo krwi. Krwi zmieszanej z narkotykami.



Drzwi od budynku były zabite deskami, Detlef uznał więc, że wejdzie oknem. Melina stała w starej fabrycznej dzielnicy - nic ciekawego, całość przypominała zadymione doki z filmów noir. Nie wiedział dlaczego musi pojawić się w tym miejscu, po prostu czuł to. Detlef był Malkavianinem i wiedział, że niczemu nie może bardziej ufać niż głosom które słyszy w głowie.

W budynku znajdował się nieużywany zapewne od lat 80 salon gier, świadczyły o tym wystrój i niesprawne automaty do gier. Na ścianach wisiały wyblakłe plakaty z Asteroids, Donkey Konga i Galaxian. Miejsce było martwe, jak i cała dzielnica Berlina w której się znajdował.

Na miejscu zobaczył Eyesa, Malkavianina, którego poznał na rozprawie Egzekutora. Grał jak opętany na automacie, nie zwracając na przybysza najmniejszej uwagi. Detlef wydawał się świetnie bawić, mimo tego że ekran w który się wpatrywał pozostawał czarny i martwy niczym jego dusza. Na krześle obok siedział Teodor Mandrake, również Malkav. W ręku trzymał książkę Janusza Korczaka, zauważył jednak Detlefa i powitał go oszczędnym uśmiechem. W pomieszczeniu znajdowało się jeszcze dwóch przedstawicieli klanu Malkavian - kobieta z licznymi tatuażami na twarzy oraz bogato ubrany młodzik z broszką przedstawiającą cyrkiel i węglicę.

W pomieszczeniu panowała cisza aż w pewnym momencie jeden z automatów włączył się. Niespiesznie podeszli do niego, z ciekawości, a może wiedzeni wewnętrznym głosem? Na czarnym ekranie pojawił się napis wypisany czcionką rodem z 8-bitowej gry.

oni nic nie rozumieja
Nie gotowi na to co ma nadejsc
Krwawe czasy.
Grzech wampira to bycie wampirem
Prawdziwa Ksiege Nod dostanie bezkrwawy
Teodor Mandrake, Edward o dwoch duszach

Wszyscy spojrzeli na Teodora po czym na monitorze pojawił się na krótką chwilę napis:

Synu Adama, Synu Ewy, twoja zbrodnia jest wielka
ale litosc Ojca mego jest rowniez wielka.
Czy bedziesz zalowal zla jakie uczyniles
i pozwolisz litosci by cie obmyla



-No to kurwa pozamiatane – powiedział Dethboy oglądając swoją rękę, małą jak u dziecka gdyż nie zdążyła się zregenerować po tym jak wyrwał mu ją Anastaz Di Zagreb.


-Naprawdę chcesz to zrobić, nie przemawia przez ciebie twój klan? - dodał szybko.
-Tak trzeba – odparł chłodno Paco. Mimo, iż należał do klanu Torreador był przede wszystkim Anarchistą i właśnie tak postrzegał swoją osobę.

Stali w lesie przed wejściem do klubu Nest i wpatrywali się w jego wejście.
Dethboy był niespokojny, rzekł wreszcie:
-Najpierw Anarchiści podpisują sojusz z Camarillą, potem dochodzi do nieudanego ataku na Białystok – Gangrele są przygotowane i odpierają go, późnej zostaje stracony nasz przywódca – niech ziemia lekką będzie dla Opora. Jeśli to wszystko jest zbiegiem okoliczności to kurwa mamy wyjątkowego pecha.
-Ktoś nas oszukał, zdradził nasze ideały- odparł Paco spoglądając raz jeszcze na bogato zdobioną zapalniczkę z motywem róży.
-No nic Paco, ja za dużo osiągnąłem by teraz paść trupem. Camarilla będzie węszyła, ktoś odjebał ich Egzekutora, takie rzeczy się nie dzieją. Nadal mam z nimi jakieś układy, jestem Seneszalem Poznania. Postaram dowiedzieć się co i jak, beze mnie Anarchiści będą ślepi na poczynania Camarilli.
-A ja? - odparł Paco zapalając zapalniczkę
-A ty zbierz do kupy niedobitki, te zgraję słabeuszy, która jeszcze ma czelność nazywać się Anarchistami. Nie ma Rady, nie ma Opora. Widziałeś co się stało na tym cholernym sądzie i jakie czasy nastaną. Działaj!
-Tak... muszę działać – odparł Paco cicho, po czym rzucił zapalniczkę na ziemię.

Benzyna zapaliła się i po krótkiej chwili siedziba Anarchistów, legendarny klub Nest, zaczęła płonąć.



Totenkopf spodziewał się wszystkiego po tym jak opuścił rozprawę w towarzystwie Filipa D'Este. Nie spodziewał się jednak, że zostanie krawcem. Na wargach nadal miał krew Egzekutora, którego pomógł unicestwić. Uciekli w pośpiechu samochodem prowadzonym przez jakiegoś śmiertelnika by znaleźć się w dość wystawnej willi daleko za Poznaniem. Wszystko działo się szybko i skończyło po raz kolejny piwnicą w której D'Este grał na skrzypcach. Sądził, że gdy pomoże wampirowi posłać do piachu Di'Zagreba wampir będzie mu wdzięczny, odpowie na wszystkie pytania i wtajemniczy w plan, który niewątpliwie posiadał. A ten cholerny Toreador grał na skrzypcach.

W końcu Gangrel nie wytrzymał i rzucił krzesłem o ścianę. Podziałało, D'Este zwrócił na niego uwagę.
-Nie niszcz mebli przyjacielu. Nie chcemy urazić gospodarza.
-Rozjebaliśmy Egzekutora. Gdyby nie ja byłbyś trupem. W dodatku jak szczury przemykaliśmy tutaj z ciałem Tigetiego, które do cholery nie zmieniło się w proch. Jest starym skurwysynem, jak to możliwe?!
-Nie bulwersuj się. Otrzymasz nagrodę, moc o jakiej nie śniłeś. Musimy jednak znaleźć kogoś kogo moc mógłbyś wchłonąć. Uwierz mi, jest w tym kraju jeszcze kilkoro którzy są warci uwagi.
-A truchło?

D'Este rzucił mu dratwę i igłę.
-Ty naprawisz Kipolunga. Doszyj mu łeb.
-To tak można wskrzesić wampira?
-To co tam leży to nie truchło. Musisz wiedzieć drogi Gangrelu, że klan Tzimitze potrafi zniekształcać swoje ciało na bardzo różne sposoby. Wystarczy im dać odpowiednią ilość czasu a ona go miała siedząc u Dalecha. To co uznawali za głowę w rzeczywistości nią nie było. Powodzenia z szyciem.



Siedzieli w czterech, choć powinno ich być sześciu. Egzekutorzy spotkali się w niewielkim mieszkaniu jakich wiele w mało znaczącej dzielnicy Budapesztu. Jaroslav Pascek z klanu Brujah, Cock Robin z klanu Nosferatu, Madame Guil z klanu Toreador oraz Lucinde z klanu Ventrue. Od ponad trzydziestu lat Gangrele nie miały swojego przedstawiciela wśród rządzących Camarillą, brakowało jednak dwóch innych Egzekutorów.

-Jeszcze nie tak dawno było nas sześciu – stwierdził oczywistą rzecz Pascek.
Szybko odezwała się Lucinde:
-Nie tym razem Jaroslav. Znowu zaczniesz narzekać, pokłócimy się i do niczego nie dojdziemy. Nie wiem czy to wina krwi Brujah czy ty po prostu, zwyczajnie jesteś dupkiem.
Cock Robin nie chciał tego słuchać, wszedł im w zdanie nim doszło do kolejnej sprzeczki.
-Dwóch Egzekutorów zostało zamordowanych. Anastaz Di Zagreb oraz Maris Streck. Klany Tremere i Malkavian nie mają swych przedstawicieli.
-Ktoś poluje na Egzekutorów. Łowca Egzekutorów, pewnie z Sabatu. Tak mówi ulica – powiedziała Madame Guil.
-Ostrożnie z tą teorią. Może to być zbieg okoliczności. Anastaz Di Zagreb został uśmiercony przez jednego z oskarżonych. Nie twierdzę, że nie powinniśmy rozpocząć polowania jednak nie dajmy ponieść się emocjom. Pamiętajcie że Streck popełnił samobójstwo, wyszedł na światło słoneczne. Wszyscy widzieliśmy, że ostatnio stał się wygaszony i słyszeliśmy gdy otwarcie mówił, że ma dość bytowania na tym świecie. Podobno klan Malkavian dysponuje jego listem pożegnalnym. Trzeba im go odebrać.
-Co w takim razie? - odparł Jaroslav, który stał się spokojny, tak spokojny, że aż nienaturalny.

Minutę ciszy przerwała Lucinde.
-Potrzeba nam dwóch nowych Egzekutorów. Potężni, władający wieloma językami i lojalni wobec sekty. Poza tym śledztwo. Tak brutalne i szczegółowe, że cały świat ma się bać myśl o możliwym przesłuchaniu. Każde dziecko Kaina ma czuć strach.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Arthursling
03/01/2017 01:31
Pierwszą rzeczą, jaką można zauważyć - pierś zyskał poprzedniego formularza. Obwisłe piersi są bezpośrednio związane z przerwami kolagenowyc

Louve
05/09/2016 21:16
mega foty smiley Zuza przesadzone te łapy!!!

Urszula
12/08/2016 08:10
3 2 1 smiley

Sigil
23/07/2016 13:55
Niestety, takie są uroki PHP Fusion. smiley

Parias
22/07/2016 23:27
Stronka ma czasami problemy jeśli przechodzimy z działu do innego działu.

Sigil
20/07/2016 17:11
W każdym razie dzięki! smiley

Sigil
20/07/2016 17:00
Tak myślałem, ale mi wcześniej ten link nie działał. Teraz zadziałał. Może jakiś błąd czy coś.

Administrator
20/07/2016 15:31
Po lewej masz menu zatytułowane larp spuria, tam dział Mechanika Gry, tam na dole znajdziesz odnośniki

Sigil
20/07/2016 13:57
Hej! Gdzie są te zasady odnośnie nowej Spurii? Bo coś szukam i znaleźć nie mogę. :/

Urszula
21/06/2016 21:44
ha ha! Czas na Spurię smiley

Zuza
12/04/2016 15:34
Kto tam?

Kudlaty
08/04/2016 00:53
puk puk

Parias
25/03/2016 10:51
Rozpisuje podsumowanie. Jeśli ktoś uważa, że jakieś rozwinięcie wątku powinienem brać pod uwagę to proszę do mnie napisać.

Totenkopf
22/03/2016 21:08
Bardzo tez się cieszę, ze mimo choroby daliśmy radę, fajnie się grało w syfa Dalechem smiley

Urszula
21/03/2016 23:22
Biegacz stepowy

Parias
21/03/2016 12:18
Fajnie, że mimo choroby przybyliście smiley

Totenkopf
20/03/2016 23:17
Też bym wolał mieć zamiast grypy smiley

Parias
20/03/2016 21:48
Mam kaca smiley

Urszula
17/03/2016 22:44
Zabij mnie pani, zapomniałam o tej imprezie smiley i sorki sorella ale nie mogę smiley

Eocwen
16/03/2016 20:14
Nawiązując do piątkowego biforka, jam chętna, czy jednak - na litość Seta - nie istnieje jakaś alternatywa dla dubstepu? Bo mi uszy zwiędną smiley

Archiwum

195989 Unikalnych wizyt

PHP-Fusion v6.01.6 © 2003-2005


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie