Spuria - LARP Wampir Maskarada - Poznań
ForumPoniedziałek, Listopad 20, 2017
Wstęp
Wprowadzenie
Założenia
LARP Spuria
Miasta Spurii
Historia
Hierarchia
Frakcje
Postacie
Mechanika Gry

Inspiracje
Fabuła
Kronika Odsłon
Nawigacja
Galerie Zdjęć
Forum
Co zrobić, by zagrać?
Szukaj
Organizatorzy
Frakcje
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 118
Najnowszy Użytkownik: HarriettCaunk
Ostatnio online
Cerb 3 weeks
Dreake15 weeks
Administrator32 weeks
HarriettCaunk42 weeks
RandalllCaunk45 weeks
Arthursling45 weeks
Parias46 weeks
Trevor55 weeks
Totenkopf56 weeks
Sigil61 weeks
SPURIA - PODSUMOWANIE - ODSŁONA 11 - KREW JAK WODA
SPURIA • PODSUMOWANIE • "KREW JAK WODA"

Witam. Kilka ogłoszeń związanych z projektem.

1. Obowiązki administratora naszej strony przejął Gaxen.
2. Osoby, które chciałyby, by ich bohater został dodany do działu postaci, proszę o wysłanie mi opisu. Również osoby, które chciały by swój opis zmienić bądź uaktualnić mogą to zrobić właśnie teraz. Uprasza się serdecznie osoby, które na Spurie XII zgłosiły się w ostatniej chwili a planują obecność na przyszłych odsłonach o konsultację z moją osobą. Postacie należy rozbudować, umiejscowić i ubarwić, tak by były bardziej powiązane ze światem gry.
3. Cały czas trwają pracę nad nową mechaniką stworzoną przez Gobosa. Prawdopodobnie XIII odsłona Spurii odbędzie się w lutym.
4. Poniżej znajduje się podsumowanie autorstwa Gobosa Krew jak woda 2.
5. Wszystkim życzymy szczęśliwego i wampirycznego roku :)

~Parias


   Kapłan wyciągnął z szafy swój najlepszy garnitur, koszule oraz świeżo wypastowane weneckie buty. Co prawda przez telefon jego zwierzchnik nie będzie go widział, jednak on sam czuł się w tych ubraniach pewniejszy siebie. Następnie umieścił odbiornik w wewnętrznej kieszeni marynarki i włożył słuchawkę do lewego ucha. Mimo, że znajdował sie w piwnicy na odludziu, to dla pewności roztoczył w pomieszczeniu całun cieni, który sprawiał, że żaden dźwięk jego rozmowy nie dotrze to żadnych niepożądanych uszu oraz podsłuchów. Kiedy wszystkie przygotowania zostały już poczynione, Zasz wybrał odpowiedni numer. Poczekał, aż połączenie zostanie odebrane a jego przełożony, zgodnie z istniejącym protokołem, rozpocznie rozmowę.
- Mam wielu braci i sióstr z rodziny. Mieczem Kaina, który zgładzi niewiernych. Witaj, zgodnie z naszymi ustaleniami Ja, Kapłan Zasz z Wielkopolski, chciałbym złożyć Tobie raport z Czwartych Zawodów Gangów. Wszystko poszło łatwiej niż oczekiwaliśmy. Gang został pozyskany i nie było potrzeby ubezwłasnowolniania ich. Dzisiejszej nocy pokażę im wszystkie niezbędne rytuały. W ukryciu będę również ich obserwować przez nadchodzący miesiąc i pilnować czy właściwie spełniają swoją rolę. Nie, nie wiedzą tego jeszcze. Planowałem ich wtajemniczyć, kiedy Vinculum skutecznie wyprze dawne więzy Krwi. Nie. To znaczy, nie wiem. Wydaje mi się, że nie uda się tym Pariasom powtórzyć osiągnięcia Czerwonego Świtu. Ci Pariasi są... inni. W najbliższym czasie zaobserwuje, kto mógłby być odpowiednim kandydatem do udzielenia mu naszego poparcia. W swoim czasie będzie trzeba odpowiednio ukierunkować ich ślepą siłę, której sami do końca nie są świadomi, jednak na razie szkoda na nich czasu, ważne, że Camarilla nie wyciągnie po nich już swoich łap. Hm, dziwi mnie, że o to pytasz, myślałem, że przygotowania są już na tyle zaawansowane, że będzie to oczywiste.
Gniezno!



~Gobos


SPURIA - ODSŁONA XII.I - DZIEDZICTWO ANARCHII - 22.12.2012
SPURIA • ODSŁONA XII.I • "DZIEDZICTWO ANARCHII"

     W deszczową, listopadową noc rezydencja Księcia Gdyni, Adriana Niewiadomskiego zwanego „Czarnym” wyglądała jeszcze upiorniej niż zwykle. Czarne mercedesy, zaparkowane wokół wystawnej willi kojarzyły się z zebraniem mafijnym . W wielkiej sali mieścił się ogromny obraz pamiętający jeszcze czasy zaborów, na którym znajdowała się rodzina Niewiadomskich, Józef i jego żona Marianna, oraz dwójka ich dzieci, Ryszard i Adrian. Głowa rodziny zapewne przewróciła by się w grobie, gdyby dowiedziała się, że jego synowie są wampirami, książętami dwóch miast i od lat szczerze się nienawidzą zwalczając na każdym kroku. Obraz to jedna z nielicznych rzeczy, które „Czarny” zagarnął z pokaźnego majątku rodowego, w dodatku sam go uszkodził, niechlujnie wycinając głowę brata nożem. W pokoju czekali już ważni dla Czarnego Kainici.
- Przepraszam, że musieliście czekać. Miałem pilną rozmowę.- powiedział Książę jak zawsze zbyt arogancko.
- Zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić.- odpowiedział anarchista Brujah, zwany Dreadnot’em, opierając nogi o podnóżek.
- Skoro jesteśmy już we trzech, przedstaw nam Książę cel naszego spotkania- dodał Mariusz Likowski o ksywie „Perszing”, miejscowy Seneszal, przebierając nożem między rękami. Zastępca księcia na każdym kroku afiszował przestępczą przeszłość, uważając ją za powód do dumy.
- Jak już zapewne słyszeliście, Sabat zatacza w Polsce coraz szersze kręgi, dobijają Kalisz i z pewnością nie minie wiele czasu, jak zaczną ostrzyć swoje kły na kolejne miasta. Chcę abyśmy byli dobrze przygotowani na taką ewentualność.
- Czy masz zatem jakiś konkretnym plan? Może masz zamiar się dogadać ze swoim uroczym braciszkiem?- Perszing nie mógł się powstrzymać i parsknął śmiechem razem z „zabawnym” Dreadnot’em.
- Widzę, że twój żart jest, jak zwykle, równie subtelny co szaleństwo Malkavian pod naszym miastem.- odpowiedział beznamiętnie Czarny. – A skoro już o nich mowa, to w najbliższym czasie złożymy im wizytę w znacznie szerszym gronie.
- Co? Po jaką cholerę mamy się zapuszczać w tę ich pieprzoną ruderę. Oddając im te tereny, myślałem, że pozbywasz się robaczywego jabłka.- skomentował anarchista.
-W istocie taki był mój plan. Jednak! Po ostatnich badaniach, które prowadzi Ulfryn, okazało się iż mój Ojciec nie bez powodów trzymał tamto miejsce z dala od większości Spokrewnionych… Jak archiwa pokazują, w tym rumowisku jest pozostałość kazamatów podlegających swego czasu Inkwizycji.
-O kurwa!
-Dobry komentarz, Dreadnot. Z informacji wykradzionych przeze mnie z archiwów mojego Ojca, wynika, że jest tam coś, co nie tylko ludzi mogłoby zainteresować.-
-Coś przeciw Sabatowi?-
- Dokładnie tak, Mariuszu. Ale uprzedzając wasze pytanie, sam nie wiem, co to dokładnie jest. Wiem jednak na pewno, że jest to bardzo cenne i może przeważyć szalę naszej przyszłej walki z Sabatem.
Warto abyście się nieco bardziej zainteresowali na własną rękę w temacie naszego skarbu. My to po prostu MUSIMY zdobyć!- uderzył pięścią w stół.
- Czy masz zatem dla nas jakieś konkretne zadanie jak na tą chwilę?- zapytał Brujah.
- Jak dla Ciebie, to chciałbym abyś zwołał i przygotował swoje najlepsze psy na naszą wspólną wizytę i śledztwo w domu Malkavian. Zapowiedziałem im już naszą wizytę. Teraz wszystko zależy już tylko od nas…
Stek bzdur i bajeczek- pomyślał Perszing. Był twardzielem ale nie aż takim by podskoczyć Adrianowi Niewiadomskiemu.


FABULARNE MIESJCE GRY:

Siedziba Malkavian pod Gdynią gospodarzona przez dwójkę Malkavian (Pieniacza i Detoxa) - opuszczony zakład psychiatryczny (podziemia przebudowane na kazamaty przez Nazistów podczas II Wojny Światowej)

OPIS OKOLICZNOŚCI GRY:

Pan Czarny (książę Gdyni) pojawia się w kazamatach ze swoją świtą i grupą podległych mu anarchistów. Cel ich spotkania, to zdobycie skarbu dającego im przewagę w walce z Sabatem. W Gdyni panuje Czarny z klanu Ventrue, jednak większość wampirzej społeczności stanowią anarchiści, którzy to będą stanowić większość podczas gry. Zostali oni sprowadzeni przez Czarnego do Gdyni, aby wyrównać jego szanse w walce z bratem - księciem Gdańska - zwanym Białym.

PRZED GRĄ WARTO PRZECZYTAĆ OPIS GDYNI I GDAŃSKA!


~Pablo


SPURIA - ODSŁONA 12 - WHITERED ROSES BLOOM - GALERIA ZDJĘĆ

SPURIA: Odsłona 12.1 - Dziedzictwo Anarchii
AUTOR ZDJĘĆ: Rafał Tomaszewski


Witam, dodałem galerię zdjęć z pierwszej odsłony w zaprzyjaźnionym lokalu First Stage. Zapraszam do oglądania i komentowania.
Pozdrawiam.

~Gaxen


SPURIA - ODSŁONA 12 - WHITERED ROSES BLOOM - 03.11.2012
SPURIA • ODSŁONA XII • "WHITERED ROSES BLOOM"

     Weszła do rezydencji pełna obaw. Bynajmniej nie dlatego, że czuła się zagrożona, umiejętność przez starszych nazywaną "nadwrażliwością" miała opanowaną na tyle dobrze by wyczuwać wrogie wobec siebie zamiary. Po tym jak książę Poznania zaproponował jej ślub nie była już niczego pewna i obawiała się, że spotkanie z Jowitą wbrew jej zapewnieniom nie będzie tylko "przyjacielską rozmową poznawczą". Elena spodziewała się, że dom Toreadorki będzie piękny i pełen przepychu, wystrój jednak był surowy i chłodny niczym sala chirurgiczna. Nie wiedziała czy ma to związek z dziwnym gustem Jowity czy może tym, że willa była wynajęta i nie należała do Seneszal Lublina. Elena mimo, że należała do klanu Giovanni, nie znała innych przedstawicieli swojego klanu, była kimś obcym dla rodziny, nie była nawet pewna czy są świadomi jej istnienia, dlatego też wykorzystywała każdą możliwość dowiedzenia się kim naprawdę jest. To właśnie obiecała jej Jowita Wasińska. W białym pokoju gościnnym nie stało nic więcej niż biały stylowy stół, krzesła w tym samym kolorze oraz dużych rozmiarów terrarium. Kobiety zasiadły, Elena powitała ją zdawkowym skinieniem głowy licząc na to, że to Jowita rozpocznie i poprowadzi rozmowę. Seneszal Lublina nie zawiodła jej.
-Wiesz dlaczego Atanazy poprosił Cię o ślub?
Giovanni domyślała się, że interesowny książę Poznania robi to tylko ze względów politycznych, słabo jednak orientowała się w Kainickich rozgrywkach toteż nie wiedziała dokładnie o co może mu chodzić. Postanowiła zatem zdobyć się na szczerość i odpowiedziała krótko - Nie.
-Wielu Kainitów potrafi osiągać wpływy, moc i potęgę o jakich śmiertelny nie może nawet marzyć, niestety, niewielu z nas jest zdolnych do zachowania choćby najprostszych uczuć. Z czasem jest tylko trudniej a Atanazy to bardzo stary potwór. Nad prywatę, niekiedy stawia on nawet swój klan a uwierz mi moja droga, nie ma bardziej lojalnego klanu względem siebie niż Tremere. Książę zaoferował Ci ślub - stary, obustronny i niepraktykowany od dawien zwyczaj, rytualnego i politycznego aktu więzów krwi. Sprawi on, że będziecie lojalni i ubezwłasnowolnieni wobec siebie. Uwierz mi jednak, że z prawdziwą miłością, znaną Ci z życia jako śmiertelna będzie to miało niewiele wspólnego. Sojusz i sztuczne uczucie, nic więcej. Elena na nic więcej nie liczyła, uznała jednak, że lepiej będzie jeśli nie zagra w otwarte karty i wykorzysta wylewność Toreadorki.
-W takim razie po co?
-Dla nazwiska, staruch chcę coś na nim ugrać. Twój klan, bardzo ceni sobie rodzinę, zwłaszcza teraz. Nie myśl jednak, że jestem twoją dobrą siostrą, która powie Ci, nie zgadzaj się, uciekaj, on coś knuje! Twoje życie niewiele dla mnie znaczy, poza tym nie oszukujmy się, jesteś Żółtodziobem, minie sto lat nim staniesz się kimś. On daje ci szansę.
Elena westchnęła, dawno nie była w miejscu gdzie czuła więcej śmierci niż w rezydencji Jowity. Przez chwilę, wydawało jej się, że w rogu pokoju siedzi poznany przez nią nie tak dawno Ernest przedstawiciel klanu Nosferatu. Postanowiła jednak zignorować ten fakt, nie wyczuwając w tym zagrożenia ani choćby nawet dyskomfortu.
-Dlaczego mnie więc wezwałaś?
-Teodor Wileński, pseudonim "Teddy". Klan, Wyznawcy Seta.
Toreadorka zamilkła nagle, jakby sprawdzając reakcję nekromantki na jej słowa. Elena potaknęła, mimo, że nigdy wcześniej nie słyszała o tym klanie. Jowita kontynuowała głosem jakby nieco bardziej zrezygnowanym.
-Ten zepsuty gnojek przejmuje klub należący dawniej do rodziny Kostrzewskich, Blood Stage, i tam właśnie chcę organizować uroczystość. Atanazy zamiast zlecić to przedstawicielowi klanu Toreador, wybrał Teddiego, śmiecia, któremu nie powierzyła bym w opiekę nawet wroga. Teddy uosabia wszystko to od czego prawdziwy Toreador powinien stronić; brak smaku, tandeta, kicz, zepsucie. To nie jest przypadek. Mimo to musimy przyjść i dobrze się bawić. Mam dla ciebie propozycję..
Seneszal Lublina wskazała palcem na terrarium, na które wcześniej Elena nie zwróciła zbytniej uwagi. Znajdowała się w niej sporych rozmiarów żółtozłota kobra, bezwstydnie i ostentacyjnie pełzająca po czerwonych różach, które Jowita umieściła tuż przed przybyciem gościa.


      Witam. Oficjalnie mogę już ogłosić, że dwunasta odsłona Spurii odbędzie się 03.11.12 o godzinie 14:00 w klubie Brogans Irish Pub w strefie FirstStage. Lokal znajduje się na ul. Szewska 20a blisko Starego Rynku, gdyby ktoś miał problemy by tam trafić proszę zgłosić to wcześniej byśmy uzyskali kontakt telefoniczny. Organizatorami gry będę ja (Parias) oraz Gobos, który będzie pomocniczym mistrzem gry. Larp będzie trwał do godziny 18:00, potem odbędzie się impreza w stylu Halloween o czym pisałem już wcześniej i mam nadzieję, że zaraz po grze będziemy mogli się razem pobawić. Larp utrzymany będzie w konwencji klubowej, nastawiony będzie bardziej na rozrywkę niż politykę, choć i ta zapewne pojawi się na samej grze. Serdecznie zapraszam wszystkich chętnych na grę, zgłoszenia przyjmowane będą do 27.10.12 (w skrajnych sytuacjach po tym terminie). Każdy chętny jest mile widziany. Zgłaszać proszę się poprzez forum, natomiast osoby zgłoszone już wcześniej prosił bym o potwierdzenie przybycia, oraz przypomnienie się, by otrzymać karty postaci i zadania. O jak najszybsze zgłoszenie proszę osoby, które nie mają jeszcze stworzonego bohatera w świecie Spurii. Z racji tego, że gra toczona będzie w klimacie imprezy, proponuje ubiór w tego typu klimacie, zwłaszcza płci pięknej, choć oczywiście wszystko zależy od klimatu i charakteru odgrywanej postaci. Bawić się będziemy przy muzyce takich kapel jak Blutengel, Solitary Experiments, Aesthetic perfection, H.EXE, Terminal Choice, Desdemona i Xlll.stoleti. Przed grą warto przeczytać opis miast, gdyż będzie z nimi związanych więcej wątków niż dotychczas. Na grę nie można wnosić swojego alkoholu, będzie można jednak zakupić wino bądź sok (piwo to po grze).


~Parias


SPURIA - ODSŁONA 11 - KREW JAK WODA 2 - GALERIA ZDJĘĆ

SPURIA: Odsłona 11 - Krew Jak Woda 2
AUTOR ZDJĘĆ: Magdalena Grajek - Fotograficzna Furia
OBRÓBKA: TruckDriverBuck


Witam, galeria zdjęć z ostatniej odsłony wreszcie wstawiona, jak również mapa Polski :)
Pozdrawiam

~TruckDriverBuck


SPURIA - PODSUMOWANIE - FANGSMAGORIA
SPURIA • PODSUMOWANIE • "FANGSMAGORIA"

Witam.
      Poniżej umieszczam krótkie i spóźnione podsumowanie Spurii X. Na początek kilka ogłoszeń związanych z projektem. Od niedawna podjęliśmy współpracę z lokalem Strefa FirstStage, mieszczącym się w znanym Poznańskim klubie Brogans. Tam też odbędzie się następna Spuria, która planowana jest na Halloween, czyli na 03.11.12. Grać możemy do godziny 18-19. W tym czasie do lokalu wstęp mieliby tylko gracze. Po tej godzinie w knajpie odbędzie się impreza w mrocznych klimatach, na którą każdy z nas może zostać w stroju i bawić się do białego rana. Będzie Hallowen więc nie tylko my będziemy ucharakteryzowani. Sam larp miałby być w klimacie mrocznego, wampirzego klubu. LARP oparty będzie na spontanicznej interakcji między graczami, chociaż będzie tło fabularne oraz poruszone zostaną niektóre z wątków, które rozgrywają się na LARPach Spurii.


      Więzy krwi uważał za obrzydliwe, mimo, że istniało ciche przyzwolenie na użycie ich w jego sekcie w skrajnych sytuacjach. Z doświadczenia wiedział, że szpieg spętany nimi staje się mniej obiektywny, gorzej kalkuluje i traci precyzyjność. Już setki lat temu doszedł do wniosku, że lojalność Kainity, nawet takiego, który szczerze go nienawidzi można tanio kupić, wystarczy mieć coś na czym zależy mu bardziej niż na wiecznym życiu. Sala w której się spotkali była surowa, jak wszystko co posiadał.
Nie przywiązywał wagi do tego co go otaczało. Liczył się dla niego tylko jego własny wygląd, był Tzimisce i uwielbiał wyglądać jak diabeł. Jego gość przybył zgodnie z rozkazem, w habicie, takim jaki zwyczajowo nosili akolici Sabatu. Mimo, iż mówił szeptem w osobie, która przyszła zdradzać mu sekrety poznańskiej Camarilli wywoływał strach i przerażenie, co wyraźnie odpowiadało trzygłowemu diabłu.

-Laura Milagross, Atanazy, rytuał?
-Nie dogadali się. Skakali sobie do gardeł jak... - żółtodziób zastanowił się jakiego porównania użyć wobec dwóch książąt, którzy niemal w każdej kwestii mieli odmienne zdanie, nim jednak przyszło mu to do głowy, Tzimisce machnął szponiastą ręką i zadał kolejne pytanie.
-Zgromadzenie, Seneszal.
-Nie wiadomo, głosowali ale nie wszyscy. Dethboy twierdził, że rozpierdoli takie zgromadzenie, Morrigan obrażona zapadła się pod ziemię na krótko przed tym jak wspomniała coś o starych prawach. Zresztą do teraz nowy Seneszal nie został ogłoszony.
-Rozpusta, Lublinum, Wasińska?
-Dogadała się z Romanov, tą mądrzejszą, co bada krew, znaczy się vitae. Kombinują coś razem i niebezpiecznie nam rosną, oj niebezpiecznie. Ambicja połączona z brakiem skrupułów - Szpiega nie dziwiło, że diabeł pyta o Seneszal Lublina. Doskonale bowiem wiedział, że książę tego miasta należy do klanu Tremere, szczególnie znienawidzonego przez klan Tzimisce, nienawiść trzygłowego do Fryderyka przewyższała tylko nienawiść do Atanazego.
-Szarlatani?
-Znaczy się Ravnosi. Przybył jeden, wraz ze swoim ghulem. Podobno bardzo się wzbogacili, zresztą nie tylko oni, klan Brujah zaczął organizować takie imprezy, jakby na bank napadli a Anastasija przepuszcza wielkie sumy w kasynach. No ale pytałeś o Ravnosa, Atanazy odpuścił chyba Dariuszowi za kradzież psiej broni, jego ghulica Mona, dość swobodnie poruszała się po dworze księcia Poznania, tak jakby należał do niej.
Tzimisce nie wściekał się na swojego szpiega, który dał się nabrać Monie, była mistrzynią iluzji, nie było dziwne, że żółtodziób zobaczył w niej ghula skoro Kainitka sobie tego życzyła.
-Wyklęty z Warszawy?
-Szczur Ernest nie zabił żadnego księcia. Dobrze, że nie było o to zakładu. Został w Poznaniu, chyba dogadał się z kimś tutaj, Atanazy pozwolił mu zostać. To Nosferatu, nie wiele o nim wiem.
-Najważniejsze. Rzadkokrwista. Gehenna.
-Książę pozwolił jej zostać, zaakceptował ją. Morrigan wprowadziła ją na salony, nie moja wina...
-Jesteś z nimi od samego początku, jeszcze kiedy rządziła Damroka, gdy Mszczuj tworzył ostatnią partie żółtodziobów ty byłeś jednym z nich. Jesteś z nimi na każdym ważnym spotkaniu i przy każdym wydarzeniu Poznańskiej Camarilli a mimo to nie wiesz co z Wyjką?
Mimo, że Tzimisce mówił spokojnym, i upiornie cichym głosem szpieg wiedział, że jest bardzo wkurzony. Inaczej nie marnował by czasu i energii na budowanie pełnych zdań.


      Drugą informacją są zmiany w mechanice przygotowywane przez Gobosa. Nowy system oparty będzie na Kartach Akcji, które znacznie przyspieszą rozgrywkę, otworzą szeroki wachlarz możliwości oraz znacznie zbliżą naszą mechanikę do mechaniki podręcznikowej. W nowym systemie skupimy się również na człowieczeństwie wampirów oraz walce z wewnętrzną bestią. Są to istotne elementy świata mroku a do tej pory był ten wątek traktowany przez nas po macoszemu. W najbliższym czasie pojawi się też opis Polskich miast Spurii.


~Parias


SPURIA - ODSŁONA 11 - KREW JAK WODA 2 - 15.09.2012
SPURIA • ODSŁONA XI • "KREW JAK WODA 2"

      Minął rok od czasu pamiętnego spotkania z Edgarem. Dzięki zdobytym informacjom Baciary, gang młodocianych wampirzych Pariasów, skutecznie odpierały antagonistyczne akcje poznańskiej Camarilii skierowane w ich kierunku. Zgodnie z umową, młodzi Kainici nadal rozbijają się po imprezach, werbują tylu nowych w swoje szeregi ile to możliwe oraz cieszą się własnym wampiryzmem. Żaden z Baciarów nie zawraca sobie głowy takimi nudziarstwami jak politykowanie czy spiskowanie i nie są do końca świadomi, że ich pozycja w świecie wampirycznym znacznie przez ten rok wzrosła. Z miesiąca na miesiąc ich gang rośnie w siłę i codzienne akty wandalizmu mogłyby w mgnieniu oka przeobrazić się w zorganizowane ataki na starsze wampiry. Mają przecież środki oraz informacje. Mimo wszystko, na chwilę obecną ani im w głowie takie czyny. Wolą się bawić oraz przekraczać coraz to nowe granice. Jak do tej pory Ebola, przywódczyni gangu, zapewnia wszystkim Pariasom masę świetnej zabawy i dlatego też nikt nie myśli o tym aby zmieniać szefostwo. Gangi ludzkie, z którymi przez ten rok Baciary konkurowały o wpływy w mieście, przestały być jakimkolwiek wyzwaniem dla bandy. Wszyscy w Poznańskim półświatku wiedzą, że noc należy do Baciarów i nikt też nie zamierza kwestionować ich pozycji. Na horyzoncie już pojawiało się widmo nudy stateczności aż w melinie bandy na ścianie pojawiła się wiadomość napisana cieniem, którego nie rozpraszało światło: ''Turniej Gangów dla dzieci Kaina za tydzień o północy przy Lesie w Naramowicach. Czekamy na Was''.
- Jak myślisz Ebola, co to ma znaczyć?
- Jak to co, Łazarz? Nie gadaj tylko zwołaj ekipę, szykuje się największe wyzwanie jakie mieliśmy w ostatnim czasie. A co najważniejsze, zajebista zabawa!


      Witam wszystkich serdecznie. Ten LARP jest kontynuacją wcześniejszej odsłony. Z racji jednak tego, że ta odsłona przewidziana jest na więcej osób, w tym tych co nie brali udziału w pierwszej części, pozwolę sobie opisać jakie są realia gry. Ten LARP osadzony jest w świecie Poznańskiej Spurii. Mimo, iż jest to niezależny projekt (którego Mistrzem Gry jestem ja a nie Grajas) to fabularnie czas gry pokrywa się z wydarzeniami rozgrywanymi na LARPie głównym Spurii. Jest to po prostu spojrzenie na fabułę nie od strony Camarilii lecz z perspektywy gangu młodocianych Pariasów. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o wampirycznych Pariasach to odsyłam was do tematu na forum ''LARP: Krew Jak Woda'' i tam przejrzenie sobie punktu ''Klimat Larpa''. Jednak na tej odsłonie nie wszyscy gracze będą wampirycznymi Pariasami, część reprezentować będzie również inne gangi. Ta odsłona również będzie różnić się nieco pod względem specyfiki.
Po pierwsze, podczas picia krwi odchodzimy od zasady z wódką. Zamiast tego należy po prostu wziąć jeden lub dwa łyki czerwonego wina. Jednak tak jak poprzednio, jest to zasada w pełni opcjonalna, która ma tylko zobrazować ekstazę towarzyszącą wampirom podczas picia krwi.
Po drugie, warunkiem uczestnictwa w LARPie jest wysłanie mi wcześniej zdjęcia stroju oraz makijażu. Zdaję sobie sprawę, że jest to uciążliwe jednak jest to dla mnie swego rodzaju gwarancja, że ktoś pojawi się na LARPie a nie że będę postać rozpisywał po próżnicy. Co więcej, adekwatny i charakterystyczny strój jest niezbędny aby oddać klimat subkultur, które określają przynależność do danego gangu (o tym za chwilę). Więc niestety, ale będę tutaj surowo podchodził. Strój nie musi być drogi ale ma być charakterystyczny i pasujący do postaci. Jeżeli strój nie zostanie przeze mnie zaakceptowany to gracz, o ile nadal jest zainteresowany grą, powinien go poprawić aż nie uzyskamy zadowalającego efektu. Ostateczny termin nadsyłania zdjęć ze strojami to 24.08.2012. Trzy tygodnie wydają mi się wystarczającym czasem aby załatwić coś fajnego.
Po trzecie, elementem obowiązkowym każdego stroju jest naniesienie na niego symbolu gangu, do którego przynależeć będzie postać. To w jakim gangu chcielibyście być proszę konsultować ze mną ZANIM zaczniecie robić strój, tak, żeby nie było, że jakiś gang będzie wyraźnie bardziej liczebny niż inny.
Spuria rośnie i chciałbym aby wielu z was pojawiło się na tym LARPie. Jednak liczba graczy nie jest jakąś kluczową kwestią, ten LARP może być równie dobrze dla 6 co dla 14 graczy. Nie sugerujcie się zatem liczbą osób, które już są (lub nie są) zgłoszone i po prostu odezwijcie się do mnie i zacznijcie robić strój, abyśmy razem mogli się bawić.
Termin LARP'a to 15.09 o godzinie 13 przed wejściem do fortu. Obowiązywać będzie pełna mechanika Spurii. Jednak tutaj nastąpi pewna innowacja. W zależności od postaci, przygotowania stroju oraz od pomocy w organizacji (rekwizyty, dekoracje) będą przydzielane wam Punkty Doświadczenia (PD) za które sami będziecie wykupywać dyscypliny oraz Punkty Krwi. Sami zdecydujecie czy wolicie więcej dyscyplin czy więcej krwi. Dokładne zasady budowy postaci opublikuje niebawem. Jednak uwaga, zdaję sobie sprawę, że nie każdego bawi przydzielanie punktów czy też zwyczajnie boi się, że zepsuje coś. Dlatego informuje, że jeżeli ktokolwiek powie mi, że nie ma ochoty rozdzielać punktów lub, że potrzebuje pomocy to z wielką chęcią służę radą. Od biedy mogę po prostu rozdać punkty za kogoś tak aby było, według mnie, dobrze. W ten sposób będzie wilk syty i owca cała.

Teraz chciałbym zaprezentować wam gangi, które pojawią się na grze razem z moimi sugestiami co do tego w jaką stronę ze strojem trzeba iść przygotowując dany strój. Co do gangu Baciarów, to pierwszeństwo do gry nimi będą mieli uczestnicy pierwszej odsłony JEDNAK jeżeli ktoś nawet był na pierwszej odsłonie a ma ochotę zagrać innym gangiem to ma taką możliwość jak najbardziej. Jak już wspomniałem, minął rok i wielu nowych dołączyło się do gangu zatem nie będzie niczym zadziwiającym jeżeli pojawi się kilka nowych twarzy.



~Gobos


SPURIA - ODSŁONA X - FANGSMAGORIA - GALERIA ZDJĘĆ

Witam, galeria zdjęć z ostatniej odsłony w końcu wstawiona. Zmieniłem całkowicie skrypt wyświetlania dla wszystkich galerii - mam nadzieję, że teraz będzie bardziej czytelny. Inne galerie również zaktualizowałem.
Pozdrawiam.

~TruckDriverBuck


SPURIA: Odsłona 10 - Fangsmagoria
AUTOR ZDJĘĆ: Magdalena Grajek - Fotograficzna Furia


SPURIA - ODSŁONA X - FANGSMAGORIA - 16.06.2012
SPURIA • ODSŁONA X • "FANGSMAGORIA"

      Dzieje się kurewsko źle. Wampiry dostają wpierdol. Odkąd Sabat niemal w całości wyemigrował do Stanów, toczą się tam zaciekłe walki między nim a Camarillą, która niemal, utraciła wpływy w Europie. Na starym kontynencie jej władza jest pozorna, pozostały jedynie bastiony, które starają się utrzymywać stare porządki. Stanowią jakąś siłę i żaden z książąt otwarcie nie sprzeciwia się sekcie. Coraz częściej w miastach całej Europy Tradycje poddawane są różnorakim, odważnym interpretacjom. Wszystko przez to, że masowo giną Starsi. Ta sytuacja na początku odpowiadała młodszym, ambitnym i złaknionym władzy, myślącym, że nastał ich czas i ich rządy. Szybko jednak okazało się, że śmierć ostateczna przychodziła po każdego, który odpowiednio nie zadbał o swoje nieżycie. Jedne miasta radziły sobie całkiem dobrze, izolując się od problemów, inne natomiast stawały się miejscami gdzie nie można było spotkać choćby jednego Spokrewnionego. Niemal na całym świecie zapanował chaos. Jeden Ventrue - a oni są dobrzy w obliczeniach - powiedział mi, że teraz tylko 70% miast jest rządzonych przez tych samych Starszych co w latach dziewięćdziesiątych. Winnymi całej sytuacji zdawały się być wilkołaki, magowie, kościół i łowcy. Podobno- gdyż nie ma żadnych konkretnych dowodów, że to właśnie atak któregoś ze stronnictw osłabia tak globalnie pozycję Kainitów. Populacja Spokrewnionych zmalała, z wieloma starszymi, których śmierć nie jest pewna, urwał się kontakt. Sprawa dotyczy głównie zachodu Europy, jednak Kainici na wschodzie niepokoją się, że i u nich zacznie robić się syf. Spokrewnieni dla bezpieczeństwa przestali używać Internetu i telefonów, częściej kontaktując się poprzez zaufanych posłańców lub nie kontaktując się wcale. Tam gdzie Camarilla zdołała utrzymać władzę, zasada Maskarady stała się jeszcze bardziej restrykcyjna. Nie zrozum mnie źle, w Europie nadal dominuje Camarilla, a naszych jest całkiem sporo, po prostu Camarilla nie jest już tak zjednoczona jak kiedyś, w latach dziewięćdziesiątych. Rzadziej też utrzymywane są kontakty z innymi miastami. Mimo to wszyscy kurewsko się boją.

Dethboy – przywódca Wielkopolskich Anarchistów






      Dziwił się sobie samemu. Z balkonu obserwował dworek rezydencji pełen kwiatów, rozbitego szkła i trupów. Zaskoczył samego siebie, ponieważ cztery martwe dobermany budziły w nim litość, nie zaś ciała ghuli - jednolicie umundurowane w drogie garnitury pokryte krwią. Wrócił do pokoju, okrywając się płaszczem, odruchowo - nie było mu zimno, był przecież wampirem. W pokoju przebywało dwóch Spokrewnionych, jak zawsze elegancka Laura Giovanni oraz książę Warszawy Stanisław Berhert. Ona siedziała dumnie w ekskluzywnym fotelu, on zaś siedział skulony w kącie przytulając swoje kolana tak, jakby zaraz miał je stracić. Jego pojękiwania i mina godna psychicznie chorego idioty sprawiała, że w niczym nie przypominał dawnego władczego i pewnego siebie Toreadora. Apolinary Brodziński nie dziwił się wcale, widywał już o wiele starsze wampiry, które śliniły się jak dzieci, bądź też obgryzały do kości swoje własne palce. Zasiadł przy stoliku patrząc cierpliwie na Laurę, zdobywczynię Warszawy, detronizującą Toreadora bez cienia emocji. Wpatrywała się w ciało kobiety, człowieka zabitego przypadkiem w trakcie walki. Ostentacyjnie położył swoją siekierkę na stole, miał nadzieję, że to przerwie letarg w jakim pogrążyła się jego pani. Niestety trup dla Giovanni wyglądał ciekawiej, denerwowało go to - jęki i szlochy dawnego księcia Warszawy tylko potęgowały napięcie. Postanowił się odezwać cichym głosem, bardziej spokojnym niż strachliwym:
-Więcej z nich pożytku gdy są żywi, a nie martwi.
-Skoro tak twierdzisz – odparła od niechcenia.
-Mają tu posprzątać jeszcze przed świtem, tyle ludzi na dworze Księcia. Absurd.
-To Toreador Lauro, pamiętaj.
-Jesteś teraz szeryfem, masz czego chciałeś.
-Sprawiedliwość - wzruszył ramionami mimo, że miał to czego chciał – Tylko, że w takim miejscu... kto by pomyślał - na dzikim wschodzie.
-Tam już się zaczęło i tam jest za późno. Tak już jest, że tutaj zmiany zachodzą później, niż na zachodzie…
-Zarówno te dobre jak i te złe – dodał jakby czytając jej w myślach.
-Nie mamy wyboru. Dla dobra nas, dla dobra Rodziny.
-Czyjej?- odparł - Kainitów czy Giovanni?
Zapadła cisza, złośliwi powiedzieli by, że grobowa, nawet Toreador ucichł.
-Za dwa tygodnie o tej porze będziemy w Poznaniu – powiedziała po dłuższej chwili Giovanni.
-Po co? Jesteś już księciem Warszawy Lauro.
-Nie jestem księciem Warszawy – dodała nim zdążył odpowiedzieć – Jestem Cesarzową Dni Ostatecznych.

~Parias


SPURIA PYRKON - PODSUMOWANIE - LOST BOYS
SPURIA PYRKON • PODSUMOWANIE "LOST BOYS"

       Za chwilę świta. To pierwsze co pomyślała gdy strzały ucichły. Zgodziła się pójść za Dziwną, nie należała do spolegliwych, ale nie miała też zwyczaju odmawiać, jeśli ktoś mierzył do niej z pistoletu. Spojrzała raz jeszcze na szczątki Urwisa i innych, bezlitośnie dobitych przez nową Head Vampire. To już nie jest Lost Boys, nie może być, skoro tylu okazało się zdrajcami pracującymi dla Sabatu, nie mówiąc już o nowej przywódczyni mordującej bezbronnych z paskudnym uśmiechem.
-Vegan kazała Ci się pospieszyć- usłyszała.
Dzidzia zmieniła się nie do poznania. Zanim była pełnoprawnym członkiem gangu, potrafiła być uprzejma, teraz jednak zaczęła się szarogęsić. W końcu to Dziwna zabiegała by wprowadzić ją do gangu, a teraz, gdy stała się Head Vampire, nikt i nic nie mogło kwestionować jej decyzji. Dziwna czekała na kobiety, siedząc na swoim motorze w towarzystwie Przykrego, mocującego jeszcze torby do swojej maszyny. Wszyscy byli nerwowi i bardzo wkurzeni. Przykra, cały czas obawiała się, że za chwilę utraci niedawno uzyskaną pozycję, Przykry - tego, że został jedynym facetem w grupie, a sama Vegan martwiła się o jutrzejszą noc. Tylko Dzidzia zachowywała niepodobny do siebie spokój, tak jakby spadł jej kamień z serca.
-W Łodzi znajdziemy nowych członków, albo stworzy się kilku nowych - powiedziała od niechcenia Dziwna, patrząc na wszystkich leniwym wzrokiem. Vegan mogłaby przysiąc, że Dzidzia słysząc słowo "Łódź" dziwnie drgnęła. Nie spuszczała wzroku z nowej członkini gangu, aż w pewnym momencie usłyszała głos Dzidzi w swojej głowie, mimo, że ta nie otworzyła nawet ust. "Siostro już niedługo sprowadzę gang do Łodzi i będziesz wolna". Nie potrafiła czytać w myślach, wiedziała, że w świecie wampirów jest to możliwe, jednak jej samej nigdy się to nie zdarzyło.
-Co z tobą, ruszaj się?! - usłyszała głos Przykrego, który jak zwykle brzmiał nieprzyjemnie. Jak wyrwana z amoku wsiadła na motocykl. Pewnie mi się wydawało, przecież nie wiem nawet czy ona ma siostrę. Gdy usiadła na motocykl, wszystko nabrało sensu. Euforia połączona z dziką rządzą i chęcią wyruszenia w trasę przegnała wszelkie obawy.
-W trasę Lost Boys! - krzyknęła.
-Lost Girls moja droga - poprawiła ją Dziwna zagłuszając wszelkie komentarze warkotem silnika.

Łódź w nocy wydawała się jeszcze paskudniejsza. Może właśnie dlatego zamieszkiwało ją tak wielu przedstawicieli klanu Ravnos. Milano był jednym z nich i właśnie spełniał swój obowiązek. Nerwowymi ruchami rysował coś na ścianie, jednak pisak nie zostawiał na niej śladu. Z uporem maniaka rysował od czasu do czasu rozglądając się czy nie jest obserwowany. Ciężko przetłumaczyć na jakąkolwiek istniejącą mowę sekretny i niewidzialny dla innych język klanu Ravnos, przekaz był jednak prosty.
Lost Boys, wszyscy nasi zabici, pomścić



       Larpa, mimo pewnych niedociągnięć, uważam za udanego. Gracze naprawdę dopisali i widać było, że chce im się odgrywać postaci. Końcówka miała wyglądać trochę inaczej, ale i tak skończyło się krwawą jatką, więc wyszło dobrze. Dziękuje wszystkim za grę i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś razem pogramy. W galerii są zdjęcia z gry, zaś poniżej linki do czterech filmików, które są raczej słabe, ale można obejrzeć jako ciekawostkę. Pozdrawiam.



~Parias


SPUIA - PODSUMOWANIE - HER BLOOD INTO MY VEINS
SPURIA • PODSUMOWANIE "HER BLOOD INTO MY VEINS"

Logan:
Siedział za biurkiem i przelewał właśnie 400 tysięcy złotych firmie montującej najnowocześniejsze systemy antywłamaniowe. Na klawiaturze pisało mu się znacznie trudniej, nie miał jednej ręki i wiedział, że minie więcej niż tydzień nim mu odrośnie. O Malkavianach można było powiedzieć bardzo dużo - szaleni, chorzy psychicznie, powaleni ale na pewno nie, że są głupi. Nagle w miejscu gdzie miał wpisać "tytuł przelewu" zobaczył, że ktoś wcześniej wpisał za niego "nadchodzą chore czasy". A może to on sam wpisał, sam już nie wiedział zresztą kogo to obchodzi. Do biura weszła jedna z licznych ghulic i na widok jego kikuta upuściła tacę z świeżą krwią i padła do jego kolan –Panie co to? Logan uśmiechnął się tylko patrząc na kikut i powiedział - To, moja droga, cena prawdy.

Czerwo:
Siedział w nocnym klubie i na samą myśl o ostatniej nocy chciało mu się śmiać. Zresztą nie pamiętał, czy te zdarzenia nie miały miejsca jeszcze dawniej w każdym bądź razie i tak chciało mu się śmiać. Zadawał sobie pytanie czy Logan to dobroczyńca czy wróg. Wysłał go do więzienia jako szpiega narażając na utratę życia, z drugiej jednak strony gdy poniósł porażkę, Logan wyratował go. Pomyślał, że gdy on potrzebował pomocy to jej nie otrzymał, stałem i patrzyłem jak odrąbują mu rękę. Po wszystkim był jednak miły to znaczy, że Logan potrafi wybaczać czy może dobrze ukrywać chęć zemsty. Pieprzony świat i pieprzone dylematy. Nagle zauważył, że wszyscy przy barze patrzą się na niego zaskoczonym lub szyderczym wzrokiem. Znowu to samo pomyślał, zaraz po tym gdy uświadomił sobie, że wszystkie myśli, wypowiadał na głos.

Badrija:
Postanowiła zaryzykować. Do akcji przystąpiła na chwile przed świtem w czasie gdy większość wampirów śpi już skryta przed światłem słonecznym bądź też jest już gotowa do snu. Wrocław znała słabo jednak bez trudu ustaliła gdzie przebywa Bernard Kostrzewski. Dowiedziała się, że ma zostać otwarty nowy luksusowy klub, nie musiała więc szukać go zbyt długo. Ghuli obeszła bez większych problemów, mimo, iż ich zadaniem było strzec swego pana za dnia, nie spodziewali się intruza o tak specyficznym czasie. Do pokoju w którym spała jej ofiara wpadła szybko robiąc dużo hałasu. Spodziewała się długiej i ciężkiej walki on jednak spał, cały wymalowany różnokolorowymi farbami. Pomyślała, że ten nowy trend - Bodypainting popularny wśród Toreadorów to świadectwo wyjątkowej głupoty. Przywarła do niego obdarzając go pocałunkiem śmierci. Nim zdążył zareagować był już jej, gotowy by umrzeć i dać jej możliwość wypełnienia zlecenia.

Vincent:
Miał ochotę zabić tego człowieka. Wezwał go jeszcze tego samego wieczoru, w którym otrzymał od Atanazego klucze do nowego domu. Piękny, duży lecz nie luksusowy, więcej spodziewał się po darze od księcia, ale cóż nie pierwszy raz zawiódł się na Kainickiej hojności. W każdym bądź razie ślusarz wymieniał zamki w drzwiach, hałasując przy tym niemiłosiernie, właśnie wtedy gdy Vincent miał wenę. Chciał zająć czymś myśli, bał się i chodził niespokojnie po pokoju co rusz patrząc na telefon. Denerwował się i zapewne gdyby był żywy pocił by się niemiłosiernie tak jak przed koncertami, na których występował nieodurzony narkotykami i alkoholem. Nagle telefon zadzwonił, chwycenie go i przystawienie do ucha zajęło by mu około sześciu sekund on jednak nie chciał marnować czasu i użył dyscypliny akceleracji. -Mów kobieto! -W słuchawce usłyszał tylko oschłe - Cel uśmiercony. Ostatecznie.

Liwiusz:
Przed końcem każdej nocy jak zwykle klęczał nad grobem swego syna. Grób był tradycyjny, w trumnie spoczywała jednak urna z prochami, za dużo widział od kiedy stał się Spokrewnionym i nie chciał by cokolwiek zakłóciło wieczny sen umarłego dziecka. Wcześniej mimo tego, iż przemiana oszpeciła go traktował to co otrzymał jako dar. Jako wampir był lepszy niż jako człowiek, niestety pośrednio to właśnie przemiana stała się powodem śmierci jego syna. Już nigdy nie będę miał potomka pomyślał. Na Mszczuja ogłoszono krwawe łowy, to postęp ale on nadal żyje i czyni zło. Zemsta nie jest spełniona. Stał patrząc się na grób i myślało tym co od dłuższego czasu nie dawało mu spokoju. Co z tymi, którzy przyglądali się ubrudzeni we krwi kobiet i biernie patrzyli jak Oprawca księcia z uśmiechem morduje jego skarb.

Valeria:
Jej stwórca zostawił ją w pokoju zapewniając jej towarzystwo sztalug, niezliczonej ilości farb, pędzli, kredek i szkicowników. -Jesteś Toreadorem, szukaj inspiracji córko - tak powiedział nim wyszedł. Ona jednak nie malowała wcześniej i nie bardzo miała na to ochotę. Bezmyślnie krzątała się po pokoju słysząc pobrząkiwania gitary Vincenta. Dom w którym mieszkała był ładny i pachniał nowością, nie było tajemnicą, że jej stwórca wprowadził, się tu nie dawno oraz, że kluczyki do drzwi wręczył my Atanazy. Jeszcze tego samego dnia wymienili zamki. Spoglądając przez okno zobaczyła kota, szarawego dachowca, który skradał się s stronę małej myszki wyjadającej resztki z śmietnika. Nagle zobaczyła w niej rodziców, bezbronnych, do których nieuchronnie pędzi śmierć. Jak strzała wyskoczyła przez okno by ich ocalić, była tak szybka, że kot stracił życie nie wiedząc nawet, że umiera. Przyszła inspiracja. Obraz był bardzo piękny, przynajmniej tak jej się zdawało, przedstawiał bowiem kształty symbolizujące ją i jej rodziców, razem, szczęśliwych. Vincent jednak nie pochwalił jej, w osłupienie wprawił go widok zabrudzonych kocimi organami ścian, umazanymi krwią meblami i dziwacznym obrazem. - Valeria! syknął karcącym tonem.

Robert Garaś:
Nienawidził przebywać wśród wampirów, nie chciał jednak ryzykować podpadnięcia nowemu księciu i nie skorzystać z zaproszenia. Nie mógł też pokazywać się córce, paskudna szrama jaką miał na policzku mogła by ją wystraszyć, Atanazy obiecał mu jednak, że po ranie nie zostanie dużej blizny. Przebywał wśród Kainitów wystarczająco długo by wiedzieć, że mają najróżniejsze moce zatem nie widział powodu by mu nie wierzyć. Przed snem zatelefonował do jedynego powodu utrzymującego go przy życiu. - Dzień dobry córeczko, jak spałaś? Myślę, że za tydzień się zobaczymy. Tak tatuś pamięta i przywiezie duży prezent. Zobaczysz.
-Nie, nie martw się, tatuś znowu..
- pomyślał przez chwilę jakim słowem zastąpić słowo "Oprawca" - tatuś znowu jest dobrym policjantem i broni dzieci przed złymi ludźmi.
Rozmowę przegrał głośno wyjący alarm.

Krzysztof:
Przeglądał akta spraw związanych z przestępstwami popełnionymi przez Kainitów jak i popełnianych wobec nich. Tak niechlujnej dokumentacji nie widział jeszcze nigdy, sam nie wiedział, czy sporządzona była przez kogoś głupiego czy kogoś wyjątkowo leniwego. Skarcił się jednak w myślach, że próbował ogólnie przyjętą miarą ocenić przedstawiciela klanu Gangrel. Jego poprzednik był dzikusem. Krzysztof dostał jednak polecenie objęcia funkcji Szeryfa a jego zwierzchnicy nie tolerowali nieudolności w żadnej dziedzinie, bycie Tremere zobowiązywało. W raporcie nie silił się na kłamstwo, mimo, że mógł przewidzieć reakcję swojego starszego na wieść, iż na Oprawców mianował człowieka i Assamite. Nie było sensu kłamać czy celowo omijać niewygodne fakty, podpisywał się bowiem kroplą własnej krwi a wiedział, że w tej sytuacji musi być całkowicie szczery.

Atanazy:
O kradzieży doniesiono mu o świcie. W pierwszej chwili zły był na jedynego człowieka w rezydencji Robert Garasia, dlatego w myślach pochwalił samego siebie , za decyzję, iż kazał mu spać w najdalszym skrzydle swojej rezydencji. Nie mógł mieć jednak żalu, złodziej pokonał zarówno zabezpieczenia magiczne jak i te, które oferowała współczesna technika o wartości kilku dobrych samochodów. Trzech spokrewnionych klanu Tremere oraz dwunastu ghuli nie uchroniło skarbca przed włamaniem zatem dlaczego miałby to zrobić człowiek? Zbliżał się świt więc nie miał czasu na wyjaśnianie sprawy, odetchnął jednak z ulgą kładąc się do łoża. Myśl co zrobili by z nim najstarsi z Tremere gdyby złodziej ukradł jeden ze starożytnych zwojów lub gdyby wyciekła jakaś tajemnica klanowa odeszła. Śpij mój książę - powiedział do siebie przed zaśnięciem.

Elena:
Musiała zmienić miejsce zamieszkania, tak jej się wydawało a od kiedy została przemieniona to właśnie przeczucie stało się jej najlepszym przyjacielem. Pomodliła się szczerze, tak szczerze, że wątpiła by jakikolwiek żywy człowiek robił to bardziej. Kto by pomyślał, że opuszczając cmentarz zostawi tak wielu przyjaciół, którzy służyli jej radą i dobrym słowem. Na samym początku wszystkich określała mianem przeczucia, później umarłymi a teraz po prostu przyjaciółmi. Obejrzała się po raz ostatni na swój ulubiony nagrobek, wyobrażający klęczącego anioła, któremu lata temu jakieś bachory wyrwały rękę. Nagrobek przemówił w jej głowie. Wiem - pomyślała - że to zła istota, pełna złych duchów ale myślę, że dotrzyma obietnicy. Wszak całowałam go trzy razy

Dariusz:
W przedziale jechał sam. Uznał, że w pociągu nikt nie będzie go szukał, zresztą nie było chyba lepszego miejsca by się pożywić, w nocnych pociągach była cała masa pasażerów samotnie jadących w przedziale. Uśmiechał się z satysfakcją myśląc o ostatniej akcji. Kto by pomyślał, że książę Poznania zaprosi mnie do swojej rezydencji, mnie członka klanu Ravnos władcę iluzji i mistrza złodziejskiego fachu. Cały czas obawiał się, że ktoś sprawdzi jego krew albo, że zaczną rozpytywać o księcia Warszawy, którego nie widział nawet na oczy. Od udanego kłamstwa satysfakcjonowała go bardziej tylko udana kradzież. Spojrzał do swojej torby raz jeszcze podziwiając zdobiony Klaive po czym zaczął myśleć nad kolejną fałszywą tożsamością.



       Czuł się bardzo niepewnie mimo, że przebywał tu już wcześniej. Siny wywodził się z plemienia Gnatożuji, wilkołaków, które w odróżnieniu od innych mieszkały w ludzkich miastach, ukrywając się wśród żuli, bezdomnych i pijaków. Teraz przebywał jednak w Umbrze, krainie duchów, stanowiącej cień świata fizycznego. Kraina tak bardzo związana z wilkami, stała mu się bardziej obca niż zaśmiecone ulice Poznania. Tak jak się spodziewał, na miejscu przy wielkim niebieskim dębię siedziała już Firalye. Wyróżniała się wśród innych przedstawicielek plemienia Dzieci Gai, które zwykły nosić się w ludzkiej formie jak druidki lub indiańskie szamanki. Jej elegancki wygląd współgrał z bursztynową biżuterią, którą ozdobione były jej uszy i szyja. Obok niej siedział Hestret, jak każdy z Pomiotów Fenrisa składał się niemal wyłącznie z blizn, jednak te największe podobno zrobił sobie na skutek samookaleczenia. Nikt jednak nie powiedziałby mu tego wprost, bo oprócz nawyku nadmiernego eksponowania śladów walki, miał też zwyczaj zagryzania tych, którzy mu się postawili. Biały Ogon jak zwykle oczekiwał wszystkich w swej wilkołaczej formie, która prezentowała się niezwykle imponująco. Gnatożuj wiedział jednak co ma na celu ten pokaz siły. Biały Ogon należał do plemienia Srebrnych Kłów, zadufanej w sobie arystokracji, która na każdym kroku chciała prezentować dawno utraconą chwałę. Nim jednak Siny zdążył do niego podejść, był już przemieniony w przystojnego, dobrze ubranego mężczyznę w średnim wieku, patrzącego na niego lekceważącym wzrokiem. On pierwszy też powitał go słowami:

-Spóźniłeś się śmierdzielu. Czy choć jeden przedstawiciel Gnatożuji może uszanować, że wśród nas przebywają kobiety wobec, których powinniśmy zachować choćby pozory szacunku?

-Wybaczcie -
odpowiedział krótko. W oczach kobiety nie było jednak zawiści, a smutek, który nieudolnie maskowała lekkim uśmiechem.
Hestret nie ofiarował mu nawet cienia uwagi. Spojrzał na swoją największą bliznę, którą miał na torsie, po czym wzrok przeniósł na kobietę i zapytał:

-No dobrze Firalye wezwałaś nas, twoje prawo, ale mnie jeszcze dzisiaj czeka walka. Przejdź do rzeczy. -
Szamanka od razu przeszła do rzeczy, co wyraźnie zasmuciło członka plemienia Pomiotu Fenrisa, który liczył na podjęcie tematu spodziewanej walki, nawet jakby miał to zrobić pogardzany przez niego Gnatożuj.

-Wczoraj w Umbrze przebywały wampiry. Nie w formie astralnej, a fizycznej, tak jakby któryś z nas przenosił je do tego świata. Ciężko mi dokładnie stwierdzić, w której części, duchy jednak wskazują na Poznań.

Udała irytację gdy w zdanie wszedł jej Biały Ogon, jednak spodziewała się, że arystokrata przerwie jej, nim zdąży dokończyć.

-Gdzie byli szamani? Odpowiedzialnego! Dajcie mi odpowiedzialnego, a zostanie ukarany! Oczywiście po przedstawieniu dowodów i sprawiedliwym procesie..

-Daj jej mówić! -
Wykrzyczał Hestret nadmiernie eksponując tors pełen blizn.
Członkini plemienia Dzieci Gai spojrzała na wszystkich smutnym wzrokiem, co wystarczyło by powrócili z powrotem do ludzkiej formy i nie rozstrzygnęli sporu poprzez mordobicie.

-Któraś z pijawek wykradła Klaive Bespryma, te którego od tak dawna szukamy. Fetysz cały czas ukryty był w Umbrze, teraz jednak opuścił ten świat.


To wystarczyło. Biały Ogon ukląkł i złożył przysięgę Gai, że zabije winowajców, Hestret w wilkołaczej formie biegał jak opętany wokół dębu, Firalye w odpowiedzi na to z wyciągniętą ręką w stronę księżyca recytowała litanie. Siny zaśmiał się bardziej jak hiena niż człowiek, po czym powiedział cicho lecz słyszalnie - zginą!



~Parias


Strona 3 z 4 < 1 2 3 4 >
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Arthursling
03/01/2017 01:31
Pierwszą rzeczą, jaką można zauważyć - pierś zyskał poprzedniego formularza. Obwisłe piersi są bezpośrednio związane z przerwami kolagenowyc

Louve
05/09/2016 21:16
mega foty smiley Zuza przesadzone te łapy!!!

Urszula
12/08/2016 08:10
3 2 1 smiley

Sigil
23/07/2016 13:55
Niestety, takie są uroki PHP Fusion. smiley

Parias
22/07/2016 23:27
Stronka ma czasami problemy jeśli przechodzimy z działu do innego działu.

Sigil
20/07/2016 17:11
W każdym razie dzięki! smiley

Sigil
20/07/2016 17:00
Tak myślałem, ale mi wcześniej ten link nie działał. Teraz zadziałał. Może jakiś błąd czy coś.

Administrator
20/07/2016 15:31
Po lewej masz menu zatytułowane larp spuria, tam dział Mechanika Gry, tam na dole znajdziesz odnośniki

Sigil
20/07/2016 13:57
Hej! Gdzie są te zasady odnośnie nowej Spurii? Bo coś szukam i znaleźć nie mogę. :/

Urszula
21/06/2016 21:44
ha ha! Czas na Spurię smiley

Zuza
12/04/2016 15:34
Kto tam?

Kudlaty
08/04/2016 00:53
puk puk

Parias
25/03/2016 10:51
Rozpisuje podsumowanie. Jeśli ktoś uważa, że jakieś rozwinięcie wątku powinienem brać pod uwagę to proszę do mnie napisać.

Totenkopf
22/03/2016 21:08
Bardzo tez się cieszę, ze mimo choroby daliśmy radę, fajnie się grało w syfa Dalechem smiley

Urszula
21/03/2016 23:22
Biegacz stepowy

Parias
21/03/2016 12:18
Fajnie, że mimo choroby przybyliście smiley

Totenkopf
20/03/2016 23:17
Też bym wolał mieć zamiast grypy smiley

Parias
20/03/2016 21:48
Mam kaca smiley

Urszula
17/03/2016 22:44
Zabij mnie pani, zapomniałam o tej imprezie smiley i sorki sorella ale nie mogę smiley

Eocwen
16/03/2016 20:14
Nawiązując do piątkowego biforka, jam chętna, czy jednak - na litość Seta - nie istnieje jakaś alternatywa dla dubstepu? Bo mi uszy zwiędną smiley

Archiwum

196032 Unikalnych wizyt

PHP-Fusion v6.01.6 © 2003-2005


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie