SPURIA - ODSŁONA 17 - NOC NIEZALEŻNOŚCI - PODSUMOWANIE
Dodane przez Administrator dnia Kwiecień 07 2016 23:52:48
SPURIA XVII • PODSUMOWANIE• "NOC NIEZALEŻNOŚCI"


      Anton Bernard di Amici był przedstawicielem klanu Lasombra, który z oddaniem służył Sabatowi. Noc temu musiał udawać przedstawiciela Giovannich za obopólną zgodą. Nekromanci nigdy nie byli zainteresowani przynależnością do sekty, łaknęli jednak wpływów i pieniędzy. Kainita był mistrzem w zdobywaniu informacji a śmierć Egzekutorów w równym stopniu interesowała Sabat i Camarillę. Anton wszedł z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa do katedry Sabatu, mieszczącej się w ekskluzywnej z zewnątrz rezydencji wybudowanej na zbiorowej mobile ofiar nazistów. Domostwo było dobrze chronione, strażnicy z gangu Nocnego Ryku cały czas mieli go na muszce, uspokoili się zaraz po tym gdy Anton podał hasło. Na miejscu, w pokoju przywodzącym na myśl obrazy Beksińskiego czekała na niego przedstawicielka klanu Tzimitze, stara i potężna Manus Fidelium kobieta, z doczepionymi rękami do barków. Obok siedziała druga kobieta, również potwór, ta nawet nie obdarzyła go spojrzeniem, wpatrywała się w swoje wielkie szpony. A więc to jest sławetna Tigetii Kipolung, którą Manus tak skrzętnie ukrywa.

-Co z klanami? - kobieta nie traciła czasu na powitania.

... Czytaj wiecej ...

Dziękuje wszystkim za grę. Zdjęcia powinny pojawić się na dniach. O przyszłości projektu będę tradycyjnie informował za pomocą stronki.

~Parias




Rozszerzona zawartość newsa
SPURIA XVII • PODSUMOWANIE• "NOC NIEZALEŻNOŚCI"


      Anton Bernard di Amici był przedstawicielem klanu Lasombra, który z oddaniem służył Sabatowi. Noc temu musiał udawać przedstawiciela Giovannich za obopólną zgodą. Nekromanci nigdy nie byli zainteresowani przynależnością do sekty, łaknęli jednak wpływów i pieniędzy. Kainita był mistrzem w zdobywaniu informacji a śmierć Egzekutorów w równym stopniu interesowała Sabat i Camarillę. Anton wszedł z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa do katedry Sabatu, mieszczącej się w ekskluzywnej z zewnątrz rezydencji wybudowanej na zbiorowej mobile ofiar nazistów. Domostwo było dobrze chronione, strażnicy z gangu Nocnego Ryku cały czas mieli go na muszce, uspokoili się zaraz po tym gdy Anton podał hasło. Na miejscu, w pokoju przywodzącym na myśl obrazy Beksińskiego czekała na niego przedstawicielka klanu Tzimitze, stara i potężna Manus Fidelium kobieta, z doczepionymi rękami do barków. Obok siedziała druga kobieta, również potwór, ta nawet nie obdarzyła go spojrzeniem, wpatrywała się w swoje wielkie szpony. A więc to jest sławetna Tigetii Kipolung, którą Manus tak skrzętnie ukrywa.

-Co z klanami? - kobieta nie traciła czasu na powitania.
-Ravnosi posiadają wiele cennych rzeczy. Udowodnili to.
-Mają rzeczy zarówno należące do Camarilli jak i do nas. Interesują nas obie grupy przedmiotów.
-W mojej ocenie nic z tego nie będzie. To kłamcy i nie można im ufać. Okłamują się wzajemnie tak samo często jak innych. Skoordynowanym i skutecznym Fatum Fiber nabrali mnie, myślałem, że wydorośleli. Myliłem się. Nadal nie są materiałem do współpracy jako całość. Poznałem jednego, Vjeko, dużo wie, dużo posiada.
-Osobiście będę go torturowała – na twarzach kobiet pojawił się uśmiech rozkoszy.
-Assamici?
-Nie dowiedzieli się. Możemy nadal transportować trupy dla Giovannich w spokoju. Niech się z Setytami pokąsają. Węże szukają swojego nieistniejącego boga rozkopując Egipt, Giovanni dostają swoje ciała a Assamici są potulni i nam nie brużdżą. Dla nas trzoda to trzoda, nieważne czy są Arabam i czy nie. Oni o tym zapomnieli tak więc niech cierpią. Węże próbowały nas wrobić w to przedsięwzięcie, ktoś od nich fabrykował dowody na nasz udział w wykopaliskach, zostawiali groby tak by wyglądało, że tworzymy nowych członków naszej organizacji.
-Dopilnuj więc by Camarilla nadal tak myślała.
-Wedle rozkazu. - potwierdził Lasombryta.
-Tauseret? A właściwie krew Tauseret?
-Wiem gdzie się ukrywa, jest już nasza.
-Wszystko w swoim czasie. - kobieta zapisała coś na papierze przywodzącym na myśl stary papirus. Zapytała potem jakby z przekąsem.
-Śmierć Egzekutora?
-Chodzi ci?
-No przecież, nie o Anastaza Di Zagreba. Wszyscy wiedzą, że uśmiercił go D'Este.
-Maris Sterck, Egzekutorka klanu Malkavian nie była skora do wyjaśnień.
-Kto ją zabił?
-Samobójstwo. Rękami Assamitki, Farida nie słyszałem o niej wcześniej.
-Ja słyszałam. - pokręciła głową Tzimitze.
-Giovannim udało przyzwać się jej ducha.
-Raczej tej starej czarownicy Sycylii. Co powiedziała?
-Paplanina typowa dla Malkavian.
-Jeśli tak, to mówiła coś ważnego, tylko trzeba było zrozumieć.
-Tak. Prosiła o wybaczenie. Musiała coś odkryć. No i bełkot. Apostołowie, dni stworzenia, plagi egipskie, królowie. Pod słowami kryją się cyfry.
-Dwanaście, siedem, dziesięć i trzy. To koordynaty, z czasów ZSRR to określa miejsce.
-Tak, mam zaznaczone na mapie...

Anton opuścił kryjówkę Sabatu w pośpiechu, wcześniej wysyłając swój cień na zwiad. Zawsze był ostrożny dzięki czemu był żywy od tak wielu lat. Podróż do Gdańska gdzie czekał jego statek zajęła mu nie więcej niż cztery godziny. Do świtu zostały mu jeszcze trzy godziny, postanowił więc skosztować nieco krwi nie chciał tykać ghula kierowcy udostępnionego mu przez Sabat zaczął więc rozglądać się za portowym stróżem lub kimś równie mało istotnym. Zaczął żerować. Jako bardzo stary przedstawiciel klanu Lasombra potrafił się bronić, znał doskonale dyscyplinę Strefa Mroku, która pozwalała mu władać cieniem. Mimio to czuł się już właściwie trupem. Drogę zagrodził mu Brakun, Gangrel dawny Szeryf Poznania jak widać nadal udzielający się w strukturach Camarilli. Obok niego stał przedstawiciel klanu Tremere Lewiatan, Anton czytał jego akta, nie pamiętał jednak by na zdjęciu wampir miał popaloną twarz. Obok Czarodzieja, pewnie i z uśmiechem godnym Hanibala Lektera stał Detlef, Malkavianin z którym Anton stoczył kiedyś nierozstrzygniętą po dzisiejszą noc walkę. Lasombryta przekonany był, że wampir siedzi we więzieniu. Znacznie dalej na dachu budynku stała Claudie przedstawicielka klanu Assamite, obecna na spotkaniu u Giovannich. Wpatrywała się w niego beznamiętnie, używając zdolności Niewidoczności, którą Lasombryta przełamał. Nie udało mu się tego powtórzyć wobec drugiej Assamitki, która maskowała się znacznie skuteczniej, przez chwilę mignęły mu tylko niebieskie ślepia. A więc tak pomyślał Anton – sami tego chcecie przeklęte arabusy. Po chwili na jego piersi pojawił się czerwony celownik laserowy, najprawdopodobniej z broni snajperskiej. Byli też inni. Każdy z biorących udział w obławie był gotowy do walki, skupiony i przygotowany, Lasombryta czuł to bardzo dobrze. Po chwili ciszy Bakun obnażył pazury i powiedział ze spokojem w głosie.

-Z ramienia Camarilli, z upoważnienia nadanego mi przez Egzekutor klanu Ventrue Luciende...
-Do rzeczy- przerwał Lasombryta.
-Antonie Bernardzie di Amici jesteś aresztowany.

... Czytaj wiecej ...

Dziękuje wszystkim za grę. Zdjęcia powinny pojawić się na dniach. O przyszłości projektu będę tradycyjnie informował za pomocą stronki.

~Parias